Świąteczny post


Cześć!

Święta, święta.... jak było u Was w tym roku? Fajnie? U mnie karp, uszka, grzybowa, pierogi... i tyle. Nie mamy 12 potraw ;)
Dzisiaj post specjalny, bo dużo zdjęć i jednocześnie nadrobię zaległości. Ale dość już tego ględzenia! Zacznijmy od tematycznego rysunku z kucykami w innym stylu ;)


Niektórzy widzieli już na fejsie ;) A jak Wam się podoba? W tej chwili wisi u mnie na drzwiach. Miało być tak, że zamknę drzwi i nie będzie widać syfu w pokoju, a wszystkich powita piękny rysunek. Nie wyszło. Zapomniałam zamknąć drzwi i sprzątnęłam z biurka.

No coment
-_-
 
Dobra, już się powściekałam. Więc teraz pochwalę się moją nietypową ozdobą na choinkę.
 
Aby sobie taką zrobić, wystarczy jaka kolwiek figurka z Blind Bag'ów. Ja wybrałam do tego Pinkie.

Potrzebne składniki: figurka i spinacze biurowe.
Spinacz biurowy wyginamy w sposób pokazany na zdjęciu.
 
 


Mniejszą część spinacza wyginamy do przodu (w lewo(?) etc.)

 


Nakładamy figurkę na wygiętą część spinacza.

 


Owijamy spinaczem figurkę tak, aby nie spadła. W tym celu  wystarczy ''popchnąć'' do przodu część tuż nad jej plecami (?!). Wyginamy górną część spinacza, aby bez problemu wszedł na gałązkę.

 


Tak powinien wyglądać po wszystkim spinacz ;)



 
Pochwalcie się efektami w komentarzach :)

Zanim przejdziemy do dalszej części, może mała zawieszka? Opowiem jak wyglądają u mnie święta? Więc tak: Są na stole zawsze tylko 4 wspomniane na początku potrawy + kompot. Zawsze przy stole siedzą 4 osoby: 2 babcie+ja i tata. Koniec opowieści.

Trolololo
 
Ogólnie obchodzimy się zawsze bez kłótni. Kolejna tradycja mniej ;).
Zdjęcie poniżej mojego autorstwa :) Prześliczny wieniec :)


 
Nie zgadniecie, co dostałam na święta... 8 Twilight! Tak, to ta sama, która była w poprzednim poście ;)
 
Natomiast poniższą Sunset dostałam od koleżanki, którą z miejsca serdecznie pozdrawiam ;)
Mówiłam, że będę nadrabiać zaległości. Pierwszą z nich jest kubek, który dostałam na imieniny, które były... 2 lutego. Miał zostać pokazany w bodajże czwartym poście -_-
 



Ładny? :) :) :) :) :) :) :) :) :)

Miałam też pokazać zamek. Więc pokazuję :)
 
 
Trololololol

 
 
Przepraszam, że post taki roztrzepany, ale bloger mi wariuje :( Na całe szczęście jest to jedyny czynnik usiłujący zepsuć mi święta :)
Życzę więc Wam wszystkim dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności :)
PS. Zapraszam na mojego Instagrama ;P ;): #twilightowa

Żegnam się z Wami moją ponysoną, Malight :) Post o niej już w przygotowaniu :)

Figurki!

Cześć!
Dzisiaj będzie o moich 30 figurkach :)




Jak zostało powiedziane, od wczoraj mam 30 figurek, bo dzięki kochającej rodzince dostałam jeszcze 2. Na poniższym zdjęciu widać, jakimi kupowałam zestawami.
 
 
 
W gruncie rzeczy są to:
 
 
  • Mane 6
  • 6 Twilight
  • Księżniczki
  • Znaczkowa Liga
  • Spike, Shining Armor, Nightmare Moon, Zecora, Lotous Bloosoom
  • 4 Pinkie Pie (jak ja kocham paczki z kiosku (blind bagi))
  • Zefirek xd
 
Właśnie zauważyłam, że popsuł mi się styl pisania :) Zbierałam je cały rok, nie powiem nawet ile to kosztowało. Teraz może krótka historia, czemu mam aż 6 Twilight? Sprawa jest prosta:
 
Pierwsza była ta z samym rogiem, bez skrzydeł, bo chciałam mieć ją razem z Celestią. Drugą kupiłam jako alicorna, no bo wiadomo. Trzecia to Rainbow Power kupione od razu po premierze w USA, ale całkiem nie trzyma się oryginału. Następna Rainbow Power była z zamkiem  (kiedyś dam zdjęcie) ale miała róziowe gwiazdki na całym ciele i 7 kolorów we włosach (ludzie, to nie Rainbow Dash!) dopiero następna, ostatnia była wreszcie zgodna z serialem. Ludzie, na co tego tyle, od razu nie można było zrobić normalnej? No a szósta jest z blind bagu.
 
A mogę się pochwalić prezentami?:3
 
 
 
Była zabawa facebookowa, aby dać swojej kucykowej wersji (post o niej w toku, pozdrawiam tych, którzy ją już znają) Element Harmonii i mi wyszła: Wiara. No to proszę: Drzewo jest, napis jest, a zwykły sklep z biżuterią :)
 
Właśnie te 2 kucyki doszły

Tym akcentem żegnam się z Wami :)
 

Gdzie spisuję fanfiki?



Cześć misiaki!

Po pierwsze, chcę Wam podziękować za 2300 wyświetleń. Nigdy nie spodziewałam się takiego wyniku.
Wiem, że było tak naprawdę mało postów. Że za często odpuszczałam. Ale chyba mi wybaczycie?
Historia, dlaczego dopiero teraz ukazuje się ten post jest prosta: najpierw chciałam odczekać chwilę od poprzedniego, potem zachorowałam, a potem była wycieczka.
Sorki...

Generalnie, ten post miał być o rysowaniu. Ale, że zapomniałam zrobić zdjęcia, macie coś innego :)
Skończmy ten przydługi wstęp.

Więc tak. Mam 8 zeszytów (na zdjęciu równa połowa) i w związku z tym 40 opowiadań (liczyłam!). Pewnie się zapytacie, dlaczego opublikowane tylko 4... Niektóre tzeba napisać od nowa, inne są częściami dziwnych serii, a inne powstały przed 4 sezonem, więc kiedy nie wiedziałam, gdzie mieszka Twilight. Ale spokojnie! W czasie liczenia znalazłam parę fajnych, które się wkrótce ukażą :)
Piszę w nich długopisem (tak By The Way...), a na końcu każdego jest spis treści. Uwierzcie mi, jeśli chcecie iść w zeszyty, spisy treści nawet z głupimi tytułami ułatwią Wam życie. 
Preferuję zeszyty w kratkę i... chyba tyle.
Na pierwszej stronie każdego robię okładkę (Elementy Harmonii itp.). Wyjątkiem jest ten różowy, na którym okładkę można pobazgrać po swojemu :)
Daję Wam przykłady z tych co ładniejszych... Aha, jeszcze jedno. Nie pytajcie mnie, dlaczego się nazywają "Kucykowy Zbiór Opowiadań", ja sama nie wiem , co wtedy ćpałam :)










Nie pamiętałam, jak wygląda znaczek Twilight :)  

Teraz niestety piszę mniej :( W tamtym oku pisałam na lekcjach, w gimnazjum to nie przejdzie :(
Ale co tam :) Miłego weekendu i tworzenia!

Rysunki z zeszytu

Cześć!
Kto z Was bazgra czasem na lekcji? No właśnie. Chyba każdy .
Dobra, teraz już poważnie. Właśnie na lekcjach nauczyłam się rysować Twilight, (ale dalej będę używała kalki) wyprodukowałam też Pinkie... A zresztą, zobaczcie sami.
  



 
Pierwsza własnoręcznie wykonana Twilight



Tak, to było na plastyce, gdy omawialiśmy historię sztuki :)


Zeszyt do polskiego



Pinkie Pie (fizyka)



Na koniec ogłoszenie. Założyłam funpage na Facebooku, chętnych zapraszam, będą tam przedpremierowe rysunki i informacje o postach :)

Sparkle Things 

Rysunki!!!

Oj, trochę się robiło przez wakacje:)
A są to rysunki, fanarty. Zrobiłam ich trochę, inne teraz są w toku...
Opublikowałam ich dziś mało, ale reszta dojdzie niebawem, mam trochę tych pomysłów...
A zaczynamy od mojego ulubionego.























Impreza u Applejack




Co myślicie? 
Według mnie, nie wyszły najgorzej, przez te dwa miesiące nauczyłam się rysować, ale dalej używam kalki. I przepraszam, że ostatnio nie było postów, ale... ale jakoś tak niespecjalnie się składało.
Na koniec, moja kolekcja figurek Twilight. Żeby pożegnać na fioletowo :)


Alice z Wonderland w Equestrii

Cześć!
Przedłużyła się przerwa wakacyjna, mam do siebie duże wyrzuty, itam prz okazji wszystkich nowych, którzy to czytają...
W każdym razie wracam z rysunkami, pozytywną energią, opowiadaniami....
Właśnie, mam nowe opowiadanie. Widzicie rysunek obok? Narysowałam go sobie ot tak,ale okazał się inspiracją do powiadania. Inspiracje kryją się wszędzie...
W każdym razie, mam nadzieję, że każdy oglądał najnowszą "Alicję w Krainie Czarów" (z Johnym Deppem), bo to na tym opiera się opowiadanie, więc po prostu po filmie będzie wam łatwiej.
Więc co? Bierzcie popcorn, picie i zaczynamy...


"Co? Gdzie ja jestem?"- chwilę temu siedziała nad książką przy swoim biurku we własnym domu, teraz siedziała na trawie, a przed nią rozciągał się las. W tym krajobrazie najbardziej niepokojące było to, że wyglądał na nierzeczywisty. Całkiem jak namalowany. "Czy to Wonderland?"-jedyne miejsce, jakie przyszło jej na myśl. Spojrzała w dół, w miejscu gdzie powinny być jej nogi i zamarła. Były tam dwa białe kopyta schowane częściowo pod suknią. Nie były tak naprawdę podobne do końskich kopyt, ale nie miała ochoty na dokładniejsze porównywanie. Delikatnie wstała. Nie mogła jednak ustać na dwóch nogach i przewróciła się. Jeszcze raz chwiejnie podniosła się, tym razem na cztery. Zadowolona odwróciła się i oniemiała po raz drugi. Rozciągało się przed nią miasteczko pełne kolorowych.. kucyków. Po chwili zastanowienia ruszyła  w ich stronę.
Doszła do dużego targowiska. Stanęła przy straganie z lustrami.Tym razem da odmiany krzyknęła.
Była ubrana w tą samą suknię, w której siedziała przy stole. Wyglądała jednak jak kucyk. Miła białą cerę, blond włosy splecione w warkocz...
-Przecież nigdy nie zmieniałam wyglądu w Krainie Czarów...- szepnęła.
Nagle poczuła, jak ktoś trąca ją w ramię, a potem usłyszała:
-O nie, naprawdę, nie musicie się kłaniać...
Rozmówca wyglądał na zmieszanego. Alicja odwróciła się.
-Przepraszam, gdzie a jestem?- bez najmniejszego zastanowienia podbiegła do właściciela głosu- lawendowego kucyka z rogiem i skrzydłami. Wyglądała na kogoś na tyle wysokiego stanu, że na pewno znał chociaż odpowiedź, a może nawet potrafiła jej pomóc.
-Gdzie? W Ponyville...
-Gdzie?! A dokładniej?
-W... Equestrii? Kim ty w ogóle jesteś?
-Nazywam się Alicja. Nie wiem skąd się tu wzięłam, chwilę temu siedziałam nad książką, a potem budzę się tu jako koń!- wyrzuciła poirytowana swoją bezradnością.
-Jak to: koń? Kim byłaś poprzednio?
"Jaka odmiana! Nikt mnie nie zna!"-pomyślała zgryźliwie i powiedziała:
-Człowiekiem? Stworzeniem chodzącym na dwóch nogach z pięciopalczastymi dłońmi? 
-Nigdy nie słyszałam o kimś takim jak człowiek... Chcesz powiedzieć, że przeniosłaś się między światami?
-Najwyraźniej...
-Tak w ogóle to jestem Twilight. Myślę, że jedynym kucykiem, który może nam pomóc jest Księżniczka Celestia.
-Kto?
-Oj po drodze ci powiem. Chodź, musimy zdążyć do Canterlotu.
-Gdzie?-spytała osłupiała Alicja, ale pobiegła za księżniczką.
          ***
Gdy dojechały na miejsce, a Twilight nakreśliła problem Celestii, Księżniczka przeszła z Alicją do sali tronowej zostawiając alicorna na korytarzu.
-Byłaś już kiedyś w innym świecie, prawda?
-Dwa razy. Ale... ale Equestrii nie można nawet porównać do Wonderland. Nie można...
-Żadnych światów nie można. 
-Ale wiele wydaje się lepszych. O wiele lepszych od innych.- odwróciła się do Celestii ze łzami w oczach- nie można do nich zaliczyć świata, do którego dostajesz się wbrew woli! Żeby chociaż był tu królik za którym miałabym pobiec! Nic, nic tu nie przypomina Krainy z moich snów... Tylko z moich koszmarów!- krzyknęła przez łzy.
-Przykro mi, że tak uważasz.- powiedziała
-Najgorsze jest to... że ja  tego świata w ogóle nie rozumiem.
Otarła łzy i ze spokojem kontrastującym z poprzednim wybuchem spytała:
-Nie macie tu...kogoś do pokonania?
-Co?
-Do Wonderand zostałam wezwana, aby pokonać Żaberzwłoka i tym samym Czerwoną Królową. A tu?
-Wybacz, ale wszystko jest u nas dobrze i pod kontrolą.
-Masz złą siostrę?
-Posłuchaj- odwróciła ją w stronę witraża- ten świat już ma swoje bohaterki. Nie wiem dlaczego mogłabyś się tu znaleźć i nie mam pojęcia... jak możesz wrócić. Przykro mi Alicjo, ale musisz się przyzwyczaić do życia tutaj.
W Alicji wybuchła olbrzymia złość.
-Trafiłam tutaj bez powodu?! Bez powodu?! Kobieto umiesz podnosić Słońce! Słońce! Jestem tu przez WAS nie NAS! WAS!
-W tej chwili przywołuję cię do porządku! Nigdy nie słyszałam o ludziach, tak samo jak ty nigdy nie słyszałaś o Equestrii. Skąd mam wiedzieć jak cię wrócić?! Skąd?!
Dała sobie chwilę czasu na uspokojenie.
-Przykro mi. Naprawdę. Ale jedyne co mogę zrobić, to życzyć ci, abyś jak najszybciej nauczyła się tu żyć. I proszę... abyś nie sprowadziła na nas nieszczęścia.
 Kucyk spojrzał na nią z nienawiścią po raz ostatni i wyszedł trzaskając drzwiami.
Twilight nie było już na korytarzu. Alicja nawet tego nie zauważyła i ruszyła drogą prowadzącą na stację. Dopiero, kiedy złość minęła zdała sobie sprawę ze swojego położenia. Ogarnął ją smutek graniczący z rozpaczą. Wcześniej wiedziała jak się wydostać, ograniczały ją tylko własne bariery psychiczne, a tu? Miała nigdy więcej nie spotkać rodziny... Nagle zdała sobie z czegoś sprawę. Jeśli zacznie myśleć jak kucyk ludzie staną się dla niej snem. Ale wtedy... Wtedy coś co już teraz funkcjonuje jako sen... może rozmyć się zupełnie. Nie dotrzyma obietnicy danej Kapelusznikowi! Zapomni!
-Ale jakie to ma znaczenie... skoro tu i tak nie ma króliczej nory. Jakie?
Tak właśnie dowlekła się na stację wpadając na Twilight.
-I jak?
-Nie umie. Nie wrócę- powiedziała i poczuła ciężar tych słów. 
-Alice...
-Wracajmy już. Proszę.- powiedziała. W domu Twilight, w małej wiosce na pewno będzie jej lepiej niż w stolicy.
***
-Dziewczyny, to właśnie jest Alicja.
Twilight wezwała wcześniej przyjaciółki, aby przedstawić je nowo przybyłej klaczy.
-Ja jestem Pinkie!- krzyknął różowy kucyk i jednym tchem przedstawiła resztę:
-Rarity, Fluttershy, Rainbow i Applejack do usług!
-Cześć....
-Jak wyglądają ludzie?- spytała Pinkie
-Jak są ubrani?
-Latają?
-Mają jabłka?
-Nie, nie latają i tak mają jabłka. Starczy?
-Ty, fajna jesteś!- przyznała Rainbow.
-A w ogóle to gdzie dzisiaj śpisz?- spytała zaniepokojona  Fluttershy
-U mnie- powiedziała szybko Twilight.
-Mogę zostać już sama?- powiedziała wreszcie Alicja.
-Jasne... zaprowadzić się?
-Nie, nie trzeba- powiedziała i weszła po schodach parę razy się potykając.
Usiadła na łóżku i zaczęła płakać. Po chwili zasnęła.

-To sen?- spytała, budząc się w gwiezdnej przestrzeni.- Tak, to musi być sen.
Zobaczyła nagle wynurzającego się z ciemności granatowego alicorna.
-Kim ty...
-Luna- przerwała jej- siostra Celestii.
-Dlaczego mi się...
-Jestem królową nocy. Mogę wchodzić w sny poddanych. 
-Acha...
-Pewnie zastanawiasz się, skąd się tu wzięłaś.
-Byłoby miło, gdyby ktoś mi to wreszcie objaśnił.
 -Wezwałam cię tu ja, w tajemnicy przed siostrą.
-Dlaczego?
-Pozwól, że opowiem ci pewną historię. Otóż, dokładnie 1001 lat temu pewna klacz, to znaczy ja, zbuntowała się przeciwko siostrze. Na niebo wzniosła Księżyc i zapowiedziała, że noc będzie trwała wiecznie, po czym zamieniła się w Nightmare Moon, straszną czarownicę nienawidzącej dnia tak samo jak Celestii. Po krótkiej, acz stasznej bitwie, Celestia za pomocą Elementów Harmonii działających dzięki magi miłości i przyjaźni, zesłała tą klacz na 1000 lat na Księżyc. Kiedy minęło dziesięć wieków, Nightmare powróciła do Equestrii.Tym razem nieszczęściu zapobiegła szóstka klaczy, którą niedawno poznałaś. Odkrywając po drodze znaczenie przyjaźni znalazły Elementy i przemieniły Nightmare z powrotem w Lunę, czyi we mnie. 
Wiele zastanawiało się, jakim cudem przemieniłam się w Czarownicę. Otóż, kilka dni przed moim wybuchem odnalazłam pewnego potwora, którego krew zawierała magię, mogącą przemienić każdego w jego mroczną wersję (tak, ludzie też ją mają). Zawarliśmy umowę, na podstawie której dawał mi swoją moc, stawiając warunek, że dołożę wszelkich starań, aby Celestia opuściła tron. Jak wiesz, w pewnym stopniu wywiązałam się z umowy. Ale powiedział mi też, że jeśli Nightmare zniknie, będzie rósł w siłę, aby zniszczyć najpierw mnie, a potem równać z ziemią całą Equestrię.
A nie dało się zniszczyć go magią. Należało zabić go odcinając mu głowę. A kucyki, pomijając fakt, że brzydzą się zabijania, są związane pewnymi regułami, przez które z zabijać nie mogą, ponieważ broń wylatuje im z kopyt.
I tu właśnie zaczyna się twoja rola. Ludzie bowiem nie mają żadnych ograniczeń, z chęcią to z resztą pokazują. Na potrzeby dobrego wyboru weszłam do świata ludzi. I ciebie wybrałam nie bez powodu. Ponieważ po swoich przejściach bez problemu uwierzyłabyś w kolejny świat, umiesz też odróżnić jawę od snu. A co ważniejsze, zabiłaś już podobnego stwora. 
-Żaber...
-Tak, jego.
-A-ale jak ja mam to zrobić? Tymi kopytami? Bez miecza?
Luna odpowiedziała, materializując miecz. Potem chwyciła gow kopyta i usiłowała przeciąć nim powietrze, jednak syknęła, a miecz wyleciał jej z kopyt.
-O tym właśnie mówiłam. Spróbuj.
Alicja złapała miecz pomiędzy dwa kopyta, nieporadnie próbując go ułożyć według wzoru.
-Jakieś inne opcje?
-Mogę dać ci róg.
-Co?
Luna zaprezentowała działanie swojego rogu.
-Nie brzmi źle...
-Mogę nie śpiewać?
-Co?
-Nie, nic.
Zamknęła oczy i puknęła Aicję w czoło. W tym miejscu wyrósł jej róg. 
-A teraz?
Próba była równie nieporadna jak poprzednio, ale zadecydowała o wykonaniu misji.
Nagle  coś zaświtało Alicji w głowie.
-Dlaczego nie powiedziałaś siostrze? Przecież zna mnóstwo zaklęć, może nawet by mogła coś nowego stworzyć, może ominęła by bariery?
-Tak, masz rację. Nie ma co prawda na razie takich zaklęć, ale to będzie raczej w dziale z czarną magią, jak nie, to może Twilight by coś napisała. Ale nie mogę jej powiedzieć, że mam problemy z powodu Nightmare. Nie mogę, rozumiesz?!- oczy zaszły jej łzami- Ostatnim razem prawie ją zabiłam!
-I- i dlatego mam zginąć ja?! Może mnie przecież zamordować! Postanowiłaś mnie przytargolić do tego świata, wbrew mojej woli, dlatego, że boisz się przyznać siostrze?! Jesteś potworem! Egoistą! Odsyłaj mnie do domu, bo nie zamierzam nikogo gładzić! Rozumiesz?! Ja też mam traumę!
-Wybacz Alicjo, nie odeślę cię do domu- powiedziała ze zjadliwym uśmieszkiem.- między innymi dlatego, że mikstura na to pozwalająca jest krwią potwora.
-Ty, ty...
-Żegnaj Alicjo!- powiedziała ze śmiechem i odleciała.

Alicja obudziła się rano z potwornym bólem głowy. Zeszła na dół.
-O, Alicja!- przywitała ją Twilight- Masz róg?
-Co? A tak...
-Wiesz już jak wrócić?
-Tak, ale...- Luna zapomniała jej powiedzieć kiedy. Spojrzała na kalendarz. Czwartek za siedem dni był zamalowany na czarno.
-Za tydzień. Wracam za tydzień.
-Acha.

Siedem dni minęło w kilka sekund, a w tym czasie...
Sukienka po zmianach

Usłyszała od Twilight, jak stała się alicornem....

 Czytała z Rainbow "Dzielną Do"....

 Była z dziewczynami na pikniku....

Uczyła się władać mieczem...

 Płakała...

 Oglądała Drzewo Harmonii....

 Gawędziła z Discordem...

Zwiedzała Kryształowe Królestwo....

Zrobiła z Rarity poprawki w swojej sukni...

I nauczyła się używać miecza.


Nadszedł Czwartek.
-Gdzie idziesz?- spytała Twilight wchodząc d pokoju.
Alicja dyskretnie schowała miecz pod kołdrę.
-Muszę wyjść na chwilę,wiesz co do powrotu...
-Ale jest już późno.
-Nic nie poradzę, teraz albo nigdy.
-Nie zatrzymuję cię.
-Możesz więc wyjść?
-Jasne, przepraszam...
Alice posłuchała chwilę kroków na schodach i wyjęła miecz. Słysząc, że Twilight jest w łazience, wymknęła się głównymi drzwiami. Udała się na polanę w lesie Evervree.
-Luna?- szepnęła w ciemność.
-Cieszę się, że przyszłaś.
-Nie dałaś mi wyboru- fuknęła.
-Fakt.
Alicja zmieniła ton. 
-Zginę, prawda?
Luna nie odpowiedziała.
Alicja uśmiechnęła się.
-W każdym razie chcę, żebyś wiedziała, że dalej cię nienawidzę.
Luna zachichotała, podobnie jak Alice.
Przeszły między drzewami i dotarły przed wyżłobioną w skale jaskinię.
Luna spojrzała ostatni raz na Alicję i strzeliła granatowym promieniem w jaskinię, po czym szybko odleciała.
Alice stała w napięciu czekając c się wydarzy i już po chwili usłyszała przeraźliwie głośny ryk, od którego lekko zadrżała ziemia. Kucyk odsunął się trochę i zobaczyła to, czego się bała. Bestia wyglądała zupełnie jak Żaberzwłok o bardziej rozmytych konturach.
Odsunęła się i wyszeptała:
-Codziennie jeszcze przed śniadaniem wierzę w sześć niemożliwych rzeczy.
Zrobiła kolejny krok w tył.
-Pierwsza: Istnieje jeszcze jeden świat.
Schowała się za skałę.
-Druga: Żyją tu jednorożce i pegazy
Westchnęła.
-Trzecia: Celestia ma władzę nad Słońcem
Czwarta: Królestwo z kryształu. 
Wskoczyła na kamień.
-Piąta: Istnieje kucykowe wydanie Żaberzwłoka.
Sześć: Zaraz go pokonam.
Zeskoczyła ze skały i drasnęła potwora mieczem w bok. Stwór zawył i z całej siły uderzył ją skrzydłem. Alicja poleciała do tyłu. Miecz wyleciał jej z kopyt. Spojrzała ze strachem na zbliżającego się w jej kierunku stwora.
-Proszę...- szepnęła i skuliła się. 
Bestia podniosła nad nią wielką łapę. Jenak w chwili, gdy miał ją opuścić, powietrze przeciął fioletowy promień i zranił go w oko. Obydwoje równocześnie odwrócili głowy w tamtą stronę.
Wśród drzew stała szóstka przyjaciółek z Twilight na czele. Rainbow nie czekając wykorzystała zdezorientowanie potwora i uciekła z Alicją. Położyła ją za za jaskinią. 
-Co ty tutaj robisz?!
-Ja...- usłyszała jak Twilight krzyczy w jej stronę "Alice, łap"
Odwróciła głowę i spojrzała szybko na pegaza.
-Muszę zabić Żaberzwłoka.
 Skoczyła do przodu i przechwyciła miecz. Bez zastanowienia wbiegła na najwyższe miejsce na skale i skoczyła.
Chwilę potem głowa stwora leżała na ziemi odłączona od reszty.
Alicja westchnęła parę razy i odwróciła się do przyjaciółek.
-Moja sukienka!- pisnęła Rarity na widok brudu i rozdarć na materiale
Twilight zgromiła ją wzrokiem.
-Byłaś wspaniała.
-Gdyby nie wy, już bym nie żyła.
-Tak, to prawda- powiedziała z uśmiechem Applejack.
-Ale skąd wy się tu wzięłyście?
-Ja je wezwałam- powiedziała Twilight- widziałam jak chowasz miecz, więc czując, że wplątujesz się w coś złego, poszłam za Tobą. I kiedy usłyszałam rozmowę z Luną, zrozumiałam dość, aby polecieć po dziewczyny.
-Ta walka trwała tak długo, że zdąrzyłaś przebiec w dwie strony całe miasto?
-Nie. -uśmiechnęła się- wszystkie były na nocowaniu u Fluttershy.
Wtedy ni z tego ni z owego pojawiła się Luna.
-Luna, co to ma znaczyć?!- krzyknęła Twilight.
Ta jednak bez słowa wyjęła flakonik i nazbierała krwi z rozcięcia na boku stwora. 
-Proszę Alicjo. Zasłużyłaś.
-Będę bardzo za Wami tęsknić- powiedziała do dziewczyn.
-E, tam spotkasz nas szybciej niż myślisz.- powiedziała Twilight.
-Naprawdę?
-Obiecuję.
Wychłeptała zawartość flakonika i zamknęła oczy.


Obudziłam się nad książką dokładnie w tej samej pozycji, w której zasnęłam. Przetarłam oczy i spojrzałam na kalendarz. Był to ten sam dzień, który pamiętałam jako ostatni. Ziewnęłam i wstałam od stolika. Rozejrzałam się. Dom był pusty, tak jak go zostawiłam.

Parę dni trwało, nim przyzwyczaiłam się do Anglii. Equestria wcale nie była takim złym miejscem. Cały czas myślałam nad tym, co powiedziała mi Twilight. Coś w głębi mnie podpowiadało, że ponowne spotkanie nie będzie powrotem do Equestrii. Ale w takim razie czym?
Po tygodniu nie wytrzymałam i zaczęłam rysować. Najpierw  Twilight, potem resztę, nawet Lunę. Kiedy pokazałam je koledze, plastykowi z resztą, oniemiał i pogratulował mi pomysłu. 
I tak plik rysunków krążył z rąk do rąk, aż w 1980 zrobiono z tego uproszczoną wersję (nie pytajcie dlaczego, ani jakim cudem to znaleźli), którą stopniowo ulepszano, aż w końcu Lauren Faust znalazła te rysunki i zrobiła wreszcie wersję zgodną z moją wizją.
A co działo się w moim czasie? Zrozumiałam, że jedyne spotkanie, jakie mnie czeka z Księżniczką to zawartość kartki papieru.
Ale tak naprawdę to mogłabym pomyśleć, że to wszystko było tylko dziwnym snem.
Ale potrzebuję drugiej pozycji na liście rzeczy, w które wierzę jeszcze przed śniadaniem. 

Znaczkowa Liga

Cześć!
Podsumujemy sobie dzisiaj Znaczkową Ligę.
Znaczkowa Liga- klub założony przez Apple Bloom, Sweetie Belle i Scootaloo w odcinku "Znaczkowa Liga". Ideą klubu jest zdobycie znaczków przez tzw. "Gładkie boczki". Każda z założycielek reprezentuje inny gatunek kucyków mieszkających w Ponyville. 
W odcinku "Zgniłe jabłko" dołącza do nich Babs Seed.




Sweetie Belle- (Sweetie- słodziutka i Belle- piękność) młodsza siostra Rarity. W lidze pełni rolę nieoficjalnego przywódcy. Mieszka z rodzicami, ale w serialu pojawia się głównie wtedy, gdy jest u swojej siostry w domu.
Sweetie zawdzięcza swoje imię oraz kolor grzywy i sierści kucykowi generacji trzeciej. Jej największym dotychczas odkrytym talentem jest śpiew. 








Scootaloo (z ang. Scoot- wiać)-  prawdopodobnie jedynaczka. Jest energicznym pegazem. Jej idolka to Rainbow Dash. W jednym z odcinków pojawiła się jako prezes oficjalnego Fanklubu Rainbow. Jej talentem jest taniec i sporty ekstremalne. 










Apple Bloom- (apple- jabłko, bloom- kwitnąć). Jest młodszą siostrą Applejack. Mieszka na farmie wraz z resztą rodziny Apple. 
Została zaprojektowana przez Lauren w 2008 roku. 
Jej talentem jest dekorowanie wnętrz, pomoc na farmie i taniec. 









Babs Seed ( z ang. Bad Seed- złe nasionko)- kucyk pochodzący z Manehattanu. Kuzynka Apple Bloom, Applejack i Big Maca. Została przedstawiona tylko w dwóch odcinkach: "Zgniłe jabłko" oraz "Zjazd rodziny Apple". Na razie nie został pokazany jej znaczek. Charakterystyczną cechą jest to,że często dmucha na swoja grzywkę, zwłaszcza gdy jest zdenerwowana, stresuje się, lub po prostu spada jej na oczy. Ma siostrę, jednak nie została przedstawiona w serii. 





Piosenki zaśpiewane przez ligę:

"Księżycowe wspomnienia"

Cześć!
Jak tam Dzień (dorosłego) Dziecka? Dzień Dziecka=prezenty. Moim prezentem dla Was będzie kolejne opowiadanie. Ale nietypowe. Dlaczego? Zacznijmy od tego, że główną bohaterką jest Luna. A poza tym będą.... rysunki. Tak, rysunki. Zauważycie za chwilę, że bohaterki stoją w dziwnych pozach, patrząc na okoliczności. Przyznaję się, nie umiem ich rysować :) Dlatego bierzemy kalkę i kopiujemy! Ale, spokojnie, (jeśli chodzi o sukienki) przerysowałam tylko głowy. Także miłego czytania i oglądania!

Księżycowe wspomnienia

Dzień pierwszy przedostatniego roku (998)
Me plany są dopracowane w pełni. Dwa lata dzielą mnie, Nightmare, od triumfu! Celestia zniknie z Equestrii, zadbam o to. Pełnia już niedługo. 


Dzień 364 ostatniego roku (999)

To już jutro! Już jutro położę kres Słońcu! Zapanuje upragniona noc, wieczna noc! Celestia myśli, że jako moja siostra jest niezwyciężona. Ale Klejnoty Harmonii dawno rozsypały się w proch. Nic, ani nikt mnie już nie powstrzyma!


Stos kartek pokryły srebrne łzy. Z cichym stukotem do pokoju weszła Celestia. 

-Luna, co się dzieje?- powiedziała pełnym niepokoju głosem.
Siostra zaszlochała, a potem szepnęła:
-Chciałam cię zniszczyć...
-Co?- niedosłyszała
-Ja... Ja chciałam...
-Oj, Luna...-przerwała jej  siostra, a potem położyła się koło niej na łóżku  odłożyła stary pamiętnik.-To już przeszłość.
Odpowiedziała jej cisza. 
-Nie byłaś wtedy sobą...
-Celestio... Tak strasznie przepraszam...
-Ale przecież już po wszystkim. Już dawno po wszystkim.
-Przecież ja wtedy cię tak strasznie zdradziłam... a potem...
-Nie było potem. Już bardzo dawno ci wybaczyłam. A wtedy... a wtedy to już przecież nie byłaś ty. 
-Dziękuję siostro...
-Oj, Luna- potarmosiła ją przyjaźnie po głowie. 
Nie zauważyła, że tęczówki siostry zwężały się.

                                                            ***
Księżniczka Celestia gwałtownie przebudziła się. Spojrzała na zegarek. Było południe. A na niebie wciąż świecił Księżyc. Czym prędzej pobiegła do siostry. 
-Luna! Dlaczego mnie nie obudziłaś?!- choć nie chciała, była bardzo zła na siostrę.
Księżniczka bowiem leżała smętnie na dywanie i zdawała się nie słyszeć zarzutów.
-Przecież opuszczasz Księżyc codziennie rano. I zawsze zaglądasz, czy już wstałam- powiedziała zrezygnowana- Luna, co się dzieje?
Siostra dalej się nie poruszyła.
-Chodź- powiedziała Celestia spokojnie.
-Nie dam rady.
-Ja... jak to nie dasz rady?
-Proszę, zostaw mnie.
-Księżyc powinien Ci pomóc- powiedziała przerażona Celestia.
Zaniepokojona zaniosła ją na balkon. 
Wtedy jednak siostra wstała.
-Zabierz mnie stąd!- krzyknęła.
Celestia cofnęła się.
-To ty zamknęłaś mnie tam na tysiąc lat! Chcesz żebym opuściła Księżyc?! Proszę!- i Księżyc rozleciał się na kawałki. Jednak gdy wściekła wymaszerowała z pokoju, przewróciła się. Spojrzała roztrzęsiona na siostrę.
-Proszę, pomóż mi.
Celestia zaniosła ją do sypialni. Jednak po chwili zrozumiała, że w tej sprawie jest bezsilna. Napisała list, a potem poszła wznieść Słońce.

                                                          ***
Twilight siedziała w swojej nowej bibliotece. Razem z przyjaciółkami sprawdzała nieprzeczytane dotąd księgi. Nagle przyszedł list.

                                                                  Droga Twilight,
Piszę do Ciebie pełna niepokoju. Chodzi o moją siostrę, Księżniczkę Lunę. Dzieję się z nią coś bardzo dziwnego. Zapewne zauważyłaś, że dzisiejszy ranek opóźnił się. Zapomniała mnie obudzić, chociaż robi to codziennie. Potem jednak zniszczyła Księżyc, co było dla mnie prawdziwym zaskoczeniem, jak pewnie też dla moich poddanych. Niestety, po przejęciu jej obowiązków, nie mam czasu poszukać. Proszę więc, abyś Ty , wraz z przyjaciółkami, zajęła się tą sprawą. Udostępniam Wam wszystkie zbiory Canterlockich bibliotek. Poszukajcie też w naszym dawnym zamku, oraz w nowej bibliotece ofiarowanej przez Drzewo Harmonii.
Jestem Ci bardzo wdzięczna za trud, który musisz w to włożyć.
                                                                                                                        Twoja, 
                                                                                                          Księżniczka Celestia


-Pomożecie mi?- spytała Twilight po uniesieniu oczu znad kartki. 
-Jasne!- krzyknęły przyjaciółki.
-Applejack? Pojedziesz z Rainbow Dash do Canterlot. Pinkie? Ty razem z Fluttershy zbadasz Bibliotekę Harmonii Ja i Rarity zbadamy Zamek Dwóch Sióstr. Dacie radę?
-Oczywiście!
                                                          ***
Rainbow i Applejack leżały wśród sterty książek. 
-Przejrzałyśmy już wszystkie! W każdej bibliotece!- krzyknął w końcu pegaz.
-Zauważyłam. 
-Przecież tu musi coś być!
-Chodź, poszperajmy jeszcze. 
Ruszyły korytarzem. Biblioteka Canterlocka  miała bardzo wiele sal. Niektóre były umiejscowione w ciemnych zaułkach. Właśnie takim zaułkiem szły dziewczyny, gdy natknęły się na zamknięte pozłacane drzwi.
-Prywatne zbiory wspomnień Królewskich- przeczytała Applejack- Wchodzimy?
-No raczej.
                                                         ***
-Fluttershy, masz coś?- krzyknęła Pinkie.
-Nie... -pisnęła
Nagle frunąc wśród ciasnych półek zahaczyła o książkę, która wirując spadła na głowę Pinkie.
-Au!- krzyknęła i ściągnęła tom z głowy. -Tradycje i obyczaje Ponyville?- spytała z powątpiewaniem. 
-Przepraszam , tak strasznie przepra....
-Dobra już nic....
                                                          ***
Twilight latała spanikowana wśród półek starej biblioteki. 
-W żadnej z nich nie są podane dolegliwości Luny!- krzyknęła Księżniczka frunąc z książką w kopytku.
-Może w tym?- Rarity podała jej stary pamiętnik Księżniczek.
-Już to kiedyś przeglądałam!
-To przejrzyj jeszcze raz.
                                                           ***
Celestia udzielała audiencji swoim poddanym.
Nagle usłyszała krzyk. 
-Zostaw ją!
Celestia przeprosiła i szybka pobiegła do pokoju siostry.
-Nie skrzywdzisz jej!
Celestia wpadła do komnaty.
Zobaczyła rozgorączkowaną siostrę rzucającą niewidoczne zaklęcia. 
Celestia przytuliła ją.
-Cichutko siostrzyczko...
Po chwili milczenia spytała:
-Luneczko, o co chodzi?
-Ona... Ona...
-Kto?- spytała łagodnie.
Siostra jednak zaszlochała i zamilkła.
-Uspokój się, już wszystko dobrze...
-Nie... nigdy nie będzie dobrze...
-O czym ty mówisz?
Księżniczka nie odpowiedziała.
-Oj, Luncio... 
                                                           ***
-Mam!- krzyknęła Rainbow wertując pamiętnik Luny- Napisała to wczoraj.

Nienawidzę jej za to! Nienawidzę Księżyca, choć jest mi tak bliski! Zniszczę Lunę, zetrę w proch Celestię! Dostaję teraz tylko kilka minut, potem wszystko zapominam, ale cel jest blisko!

-Nightmare próbuje się wydostać!- krzyknęły jednocześnie.
Usłyszały krzyk Luny.
Chwilę później zapadł nieprzenikniony mrok.
-Mamy b-bardzo duży kłopot- jęknęła Applejack
                                                           ***
-Mam! Święto koszmarów!- krzyknęła Pinkie.
-Co?

Nightmare była postacią straszną. Gdy minął rok od wygnania poddani osiągnęli pewność, że kochana Księżniczka nie powróci. Nie chodziło jednak o długość dziesięciu wieków. Wszyscy bowiem dowiedzieli się, że Nightmare nienawidziła Luny i traktowała ją jako zło konieczne.

-Lunę niszczy...-urwały, gdyż nagle zapadł mrok.
A koło nich zapaliła się ciemnoniebieska aura...
                                                                 ***
Twilight wertowała pamiętnik bardzo uważnie, jednak po chwili zaczęły jej się kleić oczy. W pewnej chwili Rarity przytrzymała kartkę kopytkiem.
-Spójrz.

Mam tego dość! Nie cierpię Słońca, czy ona tego nie rozumie? Czy ona myśli, że będę kąpać się w blasku jej chwały?! Nie zniosę tego, Nightmare jeszcze mniej. Uwolnię ją. Uwolnię ją i będziemy rządzić!

-Nightmare ożywa!- krzyknęła przerażona Twilight
W tej chwili zapadł kompletny mrok.
Księżniczka w mroku odszukała Rarity.
-C-co się dzieje?
Usłyszały chichot.
Ze strachu nie były w stanie uruchomić rogów. Nagle Twilight poczuła, że Rarity znika z jej ramion. 
-Zostaw ją!- krzyknęła i wywołała fioletową aurę. 
Nightmare syknęła.
-Co zrobiłaś Lunie?! Gadaj!
-Nie tylko Lunie...
-C-co?
-Doprawdy, wiedziałam, że Celestia nie należy do najmądrzejszych, ale uczynić księżniczką kogoś tak niedomyślnego to już przesada.
-Co?
-Sama zobacz...
Ukazał się przed nimi pokój Luny.
Księżniczka leżała na łóżku co chwilę szlochając. W pewnej chwili złapała się za róg.
-Nie!- krzyknęła.
Mimo jej starań w spękaniach rogu pokazała się czarna smuga.
-Nie zniszczysz jej!
Obok pokazała się Nightmare Moon.
-Mylisz się kochana. Zobacz, kim beze mnie jesteś.
Istotnie, Luna stała się niemal przezroczysta.
Nightmare skierowała się do wyjścia. Jednak Luna skoczyła jej na plecy i krzyknęła:
-Trzymaj się od Celestii z daleka!
Czarownica jednak strzeliła w nią promieniem i Luna spadła trzymając się za głowę.

Weszła na balkon, gdy Słońce chyliło się ku zachodowi.
-Celestia.
Księżniczka odwróciła się ze strachem wymalowanym na twarzy.
-Co, bałaś się tego dnia? Bez Twilight, bez Elementów, bezbronna po prostu? 
-Odejdź- powiedziała Celestia pewnie.
-Bo ty mi rozkazujesz?!
Nightmare odepchnęła ją i przecięła Słońce czarną pręgą. Gwiazda pociemniała.
W tej chwili znaczek Celestii zniknął, a Księżniczka upadła. Próbowała dostrzec rywalkę w bezgwiezdnej nocy.
-Mrok ci się nie podoba, co?
Klacz nie odpowiedziała.
-Może pogadamy inaczej, gdy z najdziesz się na Księżycu?
-Nie... nie masz takiej władzy- powiedziała przez ściśnięte gardło.
-Mylisz się Celestio. Bez Słońca jesteś bezsilna.
I już po chwili znalazła się na odłamku Księżyca. Samotna i przerażona.

Zaraz potem drzwi biblioteki wyleciały w powietrze, a Applejack i Rainbow znalazły się w ciemnych pomieszczeniach. Ten sam los spotkał resztę przyjaciółek.

-Jak widzisz, wszyscy żyją.- powiedziała po chwil Nightmare- a teraz czas na Ciebie.
-Wrzu... wrzucisz mnie do lochu?
-Jasne, że nie. Doskonale wiem, że zawsze coś wykombinujesz. Odbiorę po prostu to, co i tak ci się nie należy.
-To znaczy?
-Sama zobacz.
Nie miała skrzydeł. Nie miała rogu.
Mocno pchnięta upadła na podłogę. Nightmare odleciała. Chwilę potem księżniczka usłyszała, jak Drzewo Harmonii i jej własny dom zostają zniszczone.
Łzy same poleciały. Spędziła wiele ciemnych minut na szlochaniu. W końcu jednak podniosła się i ruszyła do wyjścia.
Otulił ją zimny mrok. Żadne światło nie paliło się. Wszystko zgasło, tak jak Słońce. Kierowała nią tylko chęć zobaczenia szczątków biblioteki. Potem zobaczy co będzie dalej. Maszerowała co chwilę wpadając na okoliczne domy i drzewa. W końcu znalazła. Pierwszym co rzuciło jej się w oczy, były kontury zemdlałego smoka.
-Spikusiu!- pisnęła, a potem przytuliła go roztrzęsiona.
-Twilight?- spytał po chwili przytomnie.
-Ty żyjesz!- krzyknęła radośnie.
-Dlaczego tu jest tak ciemno?
-Nightmare wysłała Celestię na Księżyc, a potem przejęła koronę i...i..-najpierw krzyczała ze wściekłością, potem jednak szepnęła- i... wysłała dziewczyny do jakiegoś lochu.
-Och Twilight...
-Dlatego musimy coś zrobić. Wskakuj- jednym szturchnięciem wrzuciła smoka na grzbiet- idziemy do Canterlot.
-Pieszo? Ale to jakieś trzy dni...
-Nie Spike. Tutaj już nie ma dni.
I puściła się galopem w stronę miasta
                                                                ***
Po wielu godzinach wędrówki dotarli na miejsce. Było to bardzo trudno stwierdzić, jednak obydwoje mieszkali tam od urodzenia i bez problemu wyczuli pod stopami znajomy bruk.
Zmęczona Twilight usiadła.
-No, to co dalej?- spytał smok.
-Dostaniemy się do lochów. 
-A wiesz gdzie są te lochy?
-Nie za bardzo... chwila. Nikt nie powiedział, że to był loch. Mogły to być równie dobrze... jaskinie. 
-A gdzie te jaskinie są?
-Było się dać porwać Chrysalis, to byś wiedział.
                                                                ***
-Oj- powiedziała gdy zobaczyła szeroką rozpadlinę. 
-Kto tu jest?
-Rainbow Dash?!- krzyknęła rozradowana księżniczka słysząc  znajomy głos.
-Twilight?!
W ciemnościach nie mogły się dostrzec, jednak po chwili podbiegły do siebie.
-Gdzie są twoje skrzydła?- spytał zaskoczony pegaz.
-Nightmare je zabrała. Nie pytaj jak.
-Celestia żyje?
-Już wiesz?
-Zdążyłam przeczytać.
-Tak żyje, ale Nightmare wysłała ją na odłamki Księżyca...
-To nie za dobrze...
-Dlatego musimy znaleźć resztę i ją powstrzymać.
-Przenieść cię przez rozpadlinę?
-Jakbyś mogła.

Po chwili szły już ciemnym korytarzem. Usłyszały jednak śpiew Rarity:
-Lubię bawić się pogodą, choć wyrządzam wkoło zło*...
Znalazły ją za kilkoma następnymi zakrętami.
-Wspominamy stare, dobre czasy?- spytała Rainbow.
-Tak, bardzo dobre.
Zaśmiały się.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię widzę- powiedziała Twilight.
-Widzę?- poprawiła Rainbow.
-Słyszę.

Ruszyły dalej. Po spacerach ciemnymi, niskimi i dusznymi korytarzami miały już serdecznie wszystkiego dosyć.
Usłyszały jednak rumor kamieni. Przyśpieszyły. 
-Kto tu jest?- spytała Rarity.
-O cześć dziewczyny!- usłyszały Pinkie.

-Co to za rumor?
-Aaaa, od rana układam piramidę z kamieni.
-Tylko nie wdaj się w Maud- parsknęła Rainbow.
                                                                           ***
Gdy znalazły wreszcie pozostałą dwójkę, szybko wróciły do wyjścia. Skierowały się do pałacu.
-To jaki mamy plan?- spytała Rainbow.
Twilight zatrzymała się.
-Plan?
-Idziesz w stronę zamku, to myślałyśmy, że...
-To wy idziecie w stronę zamku!
Było jednak zbyt późno, aby wyjaśnić nieporozumienie. Widząca w ciemności Nightmare bowiem, już dawno je dostrzegła.
Kłótnia trwała w najlepsze, jednak nagle dziewczyny urwały. Koło nich zamigotała granatowa aura.
-Światło jest czasem straszniejsze niż mrok, prawda?- usłyszały- Doprawdy Twilight, myślałam, że bardziej będziesz szanowała to, że zostawiłam cię przy życiu.- uniosła ją- Widzę jednak, że popełniłam błąd!- rzuciła księżniczkę na ziemię i posłała w jej stronę ciemnoniebieski promień. Ten sam, który dziesięć wieków temu prawie uśmiercił Celestię.
Przyjaciółki bez chwili zastanowienia rzuciły się pod czar odpychając Twilight. Zaklęcie jednak zatrzymało się przed dotknięciem grzbietu Rainbow. 
Zdziwiona Nightmare krzyknęła.
Natomiast oczy każdej z przyjaciółek zaczęły świecić. Wszystkie stanęły w rzędzie przed Czarownicą.


Ich oczy rozświetliły całą okolicę. Jednak gdy spojrzały w oczy Nightmare, z ich serc wystrzeliły kolorowe smugi. Utworzyły tęczę, która oplotła Czarownicę i zostawiła z niej tylko pełen granatowego płynu flakonik. W tym samym momencie Twilight znów stała się alicornem. Ciemność za chwilę rozjaśniła frunąca ku nim Celestia. Razem  z nią wszystkie latarnie zapłonęły. 
-Księżniczko!- krzyknęła rozradowana Twilight.
Celestia nie odpowiedziała, tylko podniosła z ziemi flakonik. 
-Nie masz znaczka- powiedziała zawiedziona była studentka.
-Rozjaśnienie Słońca nie jest w tej chwili najważniejsze.    
-Co to jest?- spytała Twilight patrząc na naczynie.
-Nightmare Moon już nie istnieje. Uciekając, wzięła jednak ze sobą cząstkę mojej siostry. To właśnie ona- powiedziała Księżniczka spokojnie. 
Jednak gdy weszły do komnaty Celestia zobaczyła  Lunę pierwszy raz w takim tragicznym stanie. Ze łzami w oczach polała ją ciemnym płynem. Gdy Luna odzyskała kolory siostra szepnęła:
-Tak strasznie przepraszam, że tyle tego nie widziałam...
Luna jednak zarzuciła jej kopytka na szyję.
-Dziękuję Tia...

Po chwili stały już na balkonie. Celestia wtedy powiedziała:
-Sama nie mogę przywrócić blasku Słońcu... Jednak z Wami tak.
Stanęła obok Luny i spojrzała na Twilight wyczekująco.
-Ja?
Mrugnęła porozumiewawczo. 
Chwilę potem złoto-granatowo-fioletowa smuga płynęła już ku gwieździe. Nastał długo wyczekiwany poranek. Smuga jednak zaczęła od razu łączyć kawałki Księżyca. 
Gdy było już po wszystkim, Twilight spytała:
-Księżniczko, ale jak... to się wtedy stało?
-Dalej nie wiesz?
-Chyba rozumiem- odwróciła się w stronę przyjaciółek- Poświęciłyście dla mnie życie. Był to największy dowód przyjaźni, jaki można sobie wyobrazić. Uwolniłyście w sobie Klejnoty Harmonii. Dla... dla mnie.
Celestia kiwnęła głową.
-Taka wspaniała i wzruszająca postawa musi zostać nagrodzona.
                                                                          *** 








Przyjaciółki stały w Canterlockim zamku w sukniach uszytych przez samą Rarity. Nie były jednak zestresowane, co zdarzało im się na tego typu imprezach. Słuchały przemówienia Celestii.
-Jak pewnie wszyscy zauważyliście, ostatnimi czasy działy się w Equestrii złe rzeczy. Wszystko to stało się przez Nightmare Moon. Czarownica jednak została pokonana dzięki odwadze i poświęceniu sześciu przyjaciółek. Wszyscy zgodnie musimy przyznać, że należy im się nagroda. 
Został odsłonięty kolejny witraż ukazujący scenę pokonania Nightmare. Dziewczyny jaśniały blaskiem Elementów, a wszechobecny mrok całości przyciągał uwagę. 
Jednak Spike po wyjściu powiedział:
-Witraż?! Tylko tyle?
Twilight po chwili zastanowienia powiedziała:
-Największą nagrodą za tę przygodę jest nasza przyjaźń.